#wierzewsiebie START

Zaczęło się niewinnie… na spotkaniu kobiet usłyszałam, że mamy jako Polki najniższe poczucie własnej wartości w Europie. Nieprawdopodobne? A jednak. NAJNIŻSZE. O czym to świadczy? Wbrew pozorom źródło tego wpływa na naszą korzyść, skutki są natomiast opłakane. A dlaczego w fundamencie tego braku poczucia własnej wartości upatruje pozytyw? Bo prawda jest taka, że jesteśmy bardzo ambitne, wrażliwe i po prostu ogromnie krytyczne wobec siebie, co w sumie składa się na bardzo pozytywne cechy, ale -jak napisałam- tworzy mieszankę tragiczną w skutkach, gdy nie potrafimy w tym wszystkim dostrzec siebie. A dlaczego?

Prawda jest taka, że przez całe życie chcemy coś komuś udowodnić. Wszystko zaczyna się, jak to zwykle, od początku. I choć to brzmi jak banał, to nie jest to dla wszystkich takie oczywiste. Zaczyna się w dzieciństwie. Od małego walczymy o uwagę, miłość, zainteresowanie, czas rodziców. Czekamy na pochwałę od ukochanego taty, naszego autorytetu i guru. Liczymy na jego dobre słowo, przytulenie i słowa otuchy. Nie raz nie dwa, zamiast tego, dostajemy po przysłowiowej głowie i zamiast buziaka surowe spojrzenie. No cóż, musimy zatem starać się bardziej, być grzeczniejsze, pływać, jeździć na rowerze i grać w piłkę jeszcze lepiej, szybciej, wyżej, mocniej. Przygląda się temu mama, która zawsze utuli, pocałuje, nagrodzi. Nie nagradza? Nie tuli? No właśnie… a tak bardzo by się chciało w mamy sukience schować i zniknąć, napisał kiedyś jeden z pisarzy w moim ukochanym wierszu.

Masz pilnować brata, czy to starszy brat pilnuje Ciebie? A czemu nikt nie pomyślał, że masz ochotę bawić się lalkami zamiast niańczyć młodsze rodzeństwo? Albo, że starszy brat kompletnie nie rozumie, że taka mała dziewczynka naprawdę bardzo cierpi, gdy ktoś karze jej spadać, bo jest gówniarą? I gdzie tu ja?

No i stoisz taka sierotka, ubrana w piękną sukienkę, w warkoczach do pasa, śliczna ale samotna. I idziesz przez świat. Do szkoły pełnej złowrogich spojrzeń wścibskich koleżanek i końskich zalotów kolegów, po których płaczesz przez pół nocy w poduszkę. Drugą część nocy musisz się uczyć, bo rodzice czekają przecież na piątkę z geografii i nie możesz znów przynieść tróji.

Wracasz zadowolona z czwórki plus, ale zapytana co dostała Kasia (tak, ta blondwłosa piękność od sąsiadów) wracasz ze spuszczoną głową do pokoju, bo znów była lepsza…

I przychodzi okres, kiedy uważasz, że jesteś najbardziej nieszcześliwa na świecie, że akurat Tobie się to przytrafiło i nie możesz właściwie z nikim o tym pogadać i czujesz się naprawdę źle, dziwie, podle i … ech. Na domiar złego zakochujesz się w Łukaszu z 7c, który totalnie nie zwraca na Ciebie uwagi, a coraz większą obdarowuje znienawidzoną Kaśkę. Nie pomaga nowa bluzka wyszarpana od rodziców za ciężką kasę, nie pomaga puder, róż, nic. Załamka…

Dorastasz i znajdujesz księcia z bajki. Robisz imprezę, najpiękniejszą na świecie, żeby przypadkiem nikt nie skrytykował winietek na stole, albo złego doboru kwiatów (kogo, to k**** obchodzi?!), marzysz o cudownej rodzinie i wizualizujesz wymarzony dom. Zostajesz mamą, żoną, kobietą pracującą. Wstajesz tryliard razy w nocy do dziecka, pijesz zimną kawę, myjesz zęby o 12, bo przecież najpierw musisz umyć podłogi i kible, gdyby przypadkiem ktoś przyszedł znienacka. Musi być błysk, bo przecież nieważne, że o 14 wciąż nie zdążyłaś zjeść śniadania. Dziecko zaopiekowane, chata lśni, gotowa. A! Trzeba dać syropek, kropelki i pójść na spacer, spoko.. przecież zjesz później! Mąż ciągle powtarza Ci, że jesteś piękna, że Cię kocha, ale i tak mu nie wierzysz, bo patrzysz w lustro i myślisz, że na pewno nie może kochać takiej nieogarniętej baby z pandą pod okiem. Przecież masz rozciągnięty brzuch i cycki do pasa. I jak on w ogóle może Ci mówić, że pięknie wyglądasz. No właśnie…

A może by tak inaczej?

 

Przecież Ty zawsze byłaś piękna, mądra i wartościowa!!!

Nauczono nas niestety szukania poklasku u innych. I przez całe życie walczymy o to, by ktoś nas zauważył, docenił, pochwalił.

Ale ludzie są cholernie nieskorzy do chwalenia innych!

Zrozum to.

TO TY MASZ W SIEBIE WIERZYĆ.

Naucz tego swoje dzieci.

Powtarzaj im, że mogą WSZYSTKO.

Jest trochę późno, ale damy chyba radę naprawić to, co schrzanili i zawalili wszyscy Ci, na których pochwałach Ci zależało.

Mamy jeszcze kawałek życia. TWÓJ KAWAŁEK.

 

<3

 

A Ty co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak komentarzy

Poprzednia
Inspiracja na prezent dla niej vol. 3
#wierzewsiebie START