#ściema

Wciąż nie mogę pogodzić się z tym, że dzieci traktowane są przez dorosłych jak półgłówki. Niestety, smutna rzeczywistość. Ludziom wydaje się, że mały rozumie mniej, dodatkowo, zamiast budować mu świat poprawnie, od podstaw, wprowadzamy dzieci dodatkowo w błąd, skazując na ślepe ulice i wydłużając drogę do prawdy.
Ustalmy jedno. Jasno. Dzieci może i wiedzą mniej, ale czują o wiele więcej od nas. Mają niesamowicie rozwinięte niewerbalne sposoby wyrażania emocji i ich odczuwania.
Jeśli dziecko widzi, że płaczesz i mówisz mu, że wcale nie płaczesz i wszystko jest w porządku, to zwyczajnie ściemniasz i dziecko czuje, że je oszukujesz. Oczywiście, że nie musisz mówić mu całej „dorosłej” prawdy o swoich problemach, ale zamiast ściemy, możesz wytłumaczyć, że masz gorszy dzień, ktoś Cię zdenerwował i w ten sposób reagujesz na złość, smutek itd. To doskonały pretekst do tego, by porozmawiać z dzieckiem o tym, że takie emocje, to nieodzowny element naszego życia i czasem każdy z nas ma po prostu ochotę popłakać. BTW, niezwykle ważne, by dzieciom płakać nie zabraniać. Kiedy się przewróci, uderzy lub w inny sposób, naturalnie powoduje to odruch płaczu, nie wolno im tego ograniczać mówiąc „natychmiast przestań płakać”, „nie marz się”, „jesteś duży i nie wolno Ci płakać”. Dzieci, zwłaszcza chłopcy, chcąc sprostać takim nakazom rodziców/opiekunów, często hamują potrzebę wyrzucenia z siebie emocji poprzez łzy. Podobnie jak szkodzi to nam, tak samo odbija się na psychice dzieci i całym zdrowiu.
Wróćmy do ściemy. Prawdopodobnie, gdybym teraz zrobiła ankietę, okazało by się, że jedną z największych bzdur, jakie sprzedajemy dzieciom, jest kwestia odpowiedzi na pytanie „skąd się wziąłem/wzięłam’, „jak rodzą się dzieci” itd. Ostatnio Bruno przyszedł z podwórka z fantastycznym newsem, że jego kolega powstał poprzez przeszczep skóry od swojego taty dla mamy. Voila i mamy Stasia! (imię przypadkowe) Naturalnie Bruno pyta więc, a co dał mi mój tata, że powstałem? Ciekawi jesteście, jakiej odpowiedzi udzieliłam? Zanim odpowiem, chciałabym napisać Wam, co wynika z moich rozmów przeprowadzonych z ekspertami w kwestii psychiki/zdrowia dzieci. Otóż, prawidłowo, nie powinniśmy w ogóle nazywać narządów płciowych Wackiem, Agatką, tudzież Olą, bo to imiona ludzi i a nie męskich i żeńskich organów. Podobnie rzecz ma się z narodzinami dzieci i drogą ich przyjścia na świat. Kapusta, bocian, sąsiad (no tu nigdy nie wiemy ;)), to brednie i należy się wystrzegać takich odpowiedzi „na odwal”. Nieświadomi tego, że na podstawie naszych odpowiedzi dzieci budują sobie fałszywy obraz rzeczywistości.
Jak więc rozmawiać o „tych” sprawach? Naturalnie, swobodnie i bez skrępowania. Narządy są dla dzieci tym samym czym ręka, noga czy ucho. Nie musicie nazywać ich fachowo „penis” i „pochwa”, choć pewnie tak byłoby najlepiej, by uniknąć owijania w bawełnę i drogi na okrętkę do poznania swojej fizjonomii. Możecie dla ułatwienia nazwać „siusiakiem” i „cipeczką”, brzmi może nieco łagodniej, choć dzieci tego nie odczuwają tak, jak my. Dopóki nie zauważą naszego skrępowania, czy owijania „tych” spraw nutą tajemniczości, wszystko będzie dla nich naturalnie, a mówienie o tym, czy dawanie kolejnych pytań, przyjdzie im z łatwością. I żeby była jasność, nie chodzi tu tylko o kwestie otrzymania od nas wiedzy nt. biologii. To, czy będziemy z dziećmi fair zaprocentuje w przyszłości, bo zamiast spalić się ze wstydu w szkole, że nie mają elementarnej wiedzy o swoim poczęciu, dodatkowo Wy stracicie w ich oczach za przekazaną ściemę. Czy warto?
Po co dziecko ma pytać Cię, dlaczego jesteś smutna, czy płaczesz, jeśli i tak spotka się z odpowiedzią „na odwal” albo kłamstwem.
Pamiętajcie, że podstawa, to traktować dzieci jak ludzi, myślące istoty. Oczywiście, że małe, niewinne, ale ludzie. I to bardzo bystrzy, inteligentni ludzie.

A moja odpowiedź?
Nasionko. I tyle na razie wystarczyło. Kolejny etap zapewne wkrótce przed nami 😉

A Ty co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 Comments
  • Ania
    12 sierpnia 2019

    O extra ! Od urodzenia mówię do Miłosza, że ma siusiaka :). Z tymi “przeszczepami” , to hyba jakaś nowa moda, bo już też słyszałam – TRAGEDIA …. ponosi ludzi coraz bardziej .
    Jak najbardziej yrzeba mówić prawdę, ponieważ przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy sobie przypomną, co im mówiliśmy.

    Pozdrawiam ,

    Ania

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      Tak, jak napisałam, ściema ogłupia dzieci i wprowadza je na niewłaściwe tory do poznania prawdy o świecie.
      A przecież chcemy, by miały do nas zaufanie.
      Pozdrawiam!

  • gay
    12 sierpnia 2019

    Fajnie ujęte, zgadzam się w 100 % . A co z kwestiami wróżka zębuszka, sw Mikołaj? Bardzo ciekawi mnie Twoja opinia ale też innych mam. U nas niby te postacie funkcjonują ale chcę je powoli wyprowadzić z naszego życia. Zwyczajnie mi przed dziewczynkami (7 i 4 l ) głupio że je okłamuje. A jak to u was wygląda?

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      Nie jestesmy na etapie wrozki zebuszki, ale mysle, ze nie bede Bruna oszukiwac. To bez sensu. Powiem mu, ze za wyrwany zabek bedzie nagroda, ze jest bardzo dzielny, a my super dumni, ale po co ściema z Zębuszką?
      Mikołaj to co innego, bo przecież on istnieje naprawdę !:)

  • Kinga
    12 sierpnia 2019

    Oglądając niedawno program co gorsze ucząc dziecka oglądać telewizji, ale dobra to już inna kwestia.
    W telewizji ktoś powiedział jedna bardzo ważna rzecz, sami dzieci uczymy kłamać chodźby rozmawiając między sobą i jako przykład był podany odbieranie telefonu przez inna osobę i odp „Marcina/taty teraz nie ma wyszedł” a tata siedzi przed telewizorem…. to dziecko patrzy jak na idiotów za przeproszeniem, ale wie ze w domu można kłamać. Ten przykład tak mi wszedł w głowę, czy nawet ze szczepieniem- pani jest niedobra i coś zrobi… pani Cię dziecko szczepi żebyś był zdrowy ! Po co uczyć dzieci, że wchodzą do przychodni ma już dostawać palpitacji jak będzie starczy.
    Takie myślenie włącza się wiem w momencie posiadania własnego dziecka, chęci mu przekazywania prawdy i szczerości – a nie na zasadzie byle się odczepiło od zadawania pytań…
    nie rozumiem, dlaczego dzieciom nie chce się mówić prawdy.

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      O tak ! Zeby uczyc pozytywnych zachowan, sami musimy ich przestrzegac. Jesli co innego mowimy, a co innego robimy, to szkoda zachodu. Dziecko najbardziej uczy się, nasladując nas. Dzieki za komentarz <3

  • Marlena
    12 sierpnia 2019

    Pani odpowiedź na pytanie Bruna idealna i udowadnia w stu procentach, że nie wystarczy tylko “mieć” dzieci. Trzeba potrafić je wychować co jest jak widać ogromną sztuką. Wielki szacunek za zagłębianie się w temat dziecięcej psychiki i sposobu odbioru świata przez dziecko. Wielu rodziców wychowania uczy się niestety na dzieciach, widząc jakim człowiekiem jest w dorosłym życiu.

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      To moja wielka pasja, a sam temat jest niesamowicie ciekawy. Psychika dzieci to naprawdę niesamowicie ciekawa wiedza, a oddzialywanie dzieciństwa na całe nasze dorosłe życie jest niesamowite!

  • Asia
    12 sierpnia 2019

    Od początku traktowałam mojego syna jak partnera do rozmowy wiedział wszystko o penisie pochwie okresie i innych podobno wstydliwych tematach dla większości jego kolegów i koleżanek z klasy. Choruje na nowotwór i nigdy go nie oklamywalam od początku wiedział że muszę iść na chemioterapie i z czym to się wiąże teraz ma 13 lat i uważam i to nie tylko moje zdanie że jest bardzo empatycznym mądrym i wesołym chłopcem który wie że zawsze może o wszystkim porozmawiać i usłyszy prawdę nawet ta najgorsza bo zawsze to lepsze niż życie w kłamstwie

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      Brawo Mamo! To dowod na to, że można, tylko trzeba chciec. Oczywiscie, ze to kosztuje wiecej energii i wymaga uwagi ale zawsze powtarzam, że my do pewnego wieku dziecka, jestesmy dla nich encyklopedia i internetem. Dodatkowo zyskujemy cos bezcennego: ich zaufanie i więź.
      Zdrowka <3

  • Dorota
    12 sierpnia 2019

    Super wpis. Zgadzam się, że trzeba szczerze z dziećmi rozmawiać. Ja spotkałam się z taką “ściemą” mianowicie… Moi znajomi się rozwiedli, mają córkę. Mama dziewczynki znalazła nowego partnera i chciała z nim wyjechać na kilka dni. Kiedy dziewczynka zapytała mamę czy może ją też zabrać ta odpowiedziała że niestety nie bo ona jedzie do takiego kraju gdzie dzieci nie wpuszczają……

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      To już straszna ściema, właściwie to oszustwo. Matka się nie wysiliła.. swoją drogą, dziwne państwo, gdzie nie wpuszczają dzieci….

  • Natka
    13 sierpnia 2019

    Wow Paulina, świetny tekst i brawurowa odpowiedź dla Bruna ! Gratuluję pomysłu 💋

Poprzednia
MUST HAVE #2
#ściema