Mój pierwszy raz… z dubbingiem do filmu “Był sobie pies 2”

Pamiętam, jak jakieś trzy lata temu nagrałam dla Was pierwsze story na Instagramie. Ależ ja się stresowałam, ależ to było trudne, serio. Wystąpienia publiczne są obarczone naprawdę dużym stresem, a jeśli dodatkowo ma się świadomość, że patrzy na Ciebie kilka tysięcy osób, to zdecydowanie potęguje wstyd i utrudnia wypowiedzenie czegoś sensownego 😉
Od tamtej pory minęło już sporo czasu i godziny moich monologów na IG. Ba, story (czyli krótkie filmiki na Instagramie) wpisało się już na stałe w content mojego profilu i ja to uwielbiam. Wiem, że wiele z Was bardzo sobie ceni tę część @mom.wife.woman, za co bardzo Wam dziękuję. Ale podziękowania, należą Wam się za wiele innych rzeczy. Na przykład za to, że dzięki Wam zaczęłam marzyć i wierzyć w realizację marzenia o … dubbingu 🙂 Wiecie jak to jest, wydaje Wam się, że potraficie śpiewać, świetnie wychodzi Wam to pod prysznicem, ale dopóki nie usłyszy tego intymnego koncertu ktoś postronny, to Wasza kariera estradowa znika wraz z zakręceniem wody w kabinie;) U mnie było tak samo i zaczęło się właśnie od story. To dzięki Waszym wiadomościom uwierzyłam, że mogę zacząć marzyć bardziej realnie i że warto!
Możecie sobie tylko wyobrazić, jak pewnego pięknego dnia zadzwonił do mnie Michał z informacją, że jedziemy na nagranie dubbingu do filmu. Wpadłam wtedy w absolutny zachwyt, na co Michał (jak to zwykł), szybko mnie uspokoił, że albo powiem jedno zdanie albo tylko będzie słychać mój śmiech hehehe ale to nie miało żadnego znaczenia, bo liczyło się to, żeby w ogóle zobaczyć, jak takie nagrania wyglądają od kuchni.
Przyszedł ten dzień. Pojechaliśmy do studia filmowego. Długie korytarze, wszędzie pełno plakatów z filmów, studiów z lampkami „on air”, chwila oczekiwania i zaproszenie do magicznego pokoju:) Ależ to było fajne doświadczenie. Wiecie jak ciężko jest podłożyć głos pod postać, która gra w filmie/bajce?! Wyobraźcie sobie 40-sto letnią ciemnoskórą kobietę, która gra rolę policjantki. Niska kobitka z lekką nadwagą i dość ponurą miną. I oto Paulina (ja) podchodzi o mikrofonu z próbą podłożenia głosu w stylu: „ma Pan prawo zachować milczenie, cokolwiek Pan powie, może zostać użyte przeciwko Panu”. No jak?:) Wiecie jak to śmiesznie wygląda, kiedy podkładany głos kompletnie nie pasuje do postaci? I tak było i tu. Pasowałam za to idealnie do eleganckiej panci, która podchodzi w schronisku dla psiaków do jednego z nich i mówi: „ojej, jaki śliczny, zmieściłby mi się do torebki” hehehehe Widzicie to, prawda?:)))
Finalnie Michał miał rację. Nagrałam ze dwa wersy i ze trzy „achy” i „ochy”, ale moja radość jest bezcenna i ten pierwszy krok mam za sobą.

Czuję pod skórą, że następnym razem dostanę cztery wersy i głośny śmiech. A jeśli nawet kolejnego razu nie będzie, to zrealizowałam to marzenie i jestem mega szczęśliwa. I za to także Wam dziękuję.
<3
*Nasze głosy możecie usłyszeć w filmie „Był sobie pies 2”. W kinach od 3 października.

A Ty co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak komentarzy

Poprzednia
Mój trend na jesień: BEŻ !
Mój pierwszy raz… z dubbingiem do filmu “Był sobie pies 2”