Dzieci #1

Posted on

#start

Za każdym razem, kiedy poruszam tematy związane z dziećmi, spotyka się to z Waszą bardzo żywą reakcją i ogromnym zainteresowaniem. Ja sama, odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zaczęłam bardzo interesować się tematyką psychologii dzieci i ich rozwoju. Pochłaniałam wręcz książki związane z tą tematyką, bo jako prawnik, nie miałam na ten temat żadnej specjalistycznej wiedzy. A postawiłam sobie za cel, przygotować się do roli matki najlepiej, jak będę w stanie. I słusznie, bo zgłębiając wiedzę na ten temat zauważyłam, że informacje i badania na temat rozwoju dzieci wciąż ewoluują, zmienia się zatem stan wiedzy na ten temat. Okazuje się, że między bajki można włożyć rady babci, czy mamy, które powtarzają: „zostaw je (dziecko), niech się wypłacze”, „obliż smoczek, który upadł, zanim podasz dziecku”, czy „nie jedz truskawek, jak karmisz piersią”. Dziś większość z nas wie, że to nie one miały rację i choć ktoś powie, przecież się wychowaliśmy i jesteśmy cali i zdrowi. No cóż, jeśli w wychowywaniu dziecka chodzi tylko o to by je „odchować”, to oczywiście nie ma sensu zgłębiać swojej wiedzy w tym temacie. Urośnie, wyjdzie z domu i będzie z głowy. Jasne. Ale za to, jakim będzie człowiekiem, odpowiadacie Wy. Właściwie, głównie Wy. Nie zrzucałabym winy na osobowość, środowisko itd., bo ogromna ilość cech, nawyków, usposobienie, rozwija się w okresie ścisłej relacji z rodzicami, począwszy od okresu płodowego.

Zawsze zastanawiałam się na tym, jak to możliwe, że potrzebujemy specjalistycznych kursów dotyczących nauki szybkiego czytania, nakładania żelu na paznokcie (ba, tu nawet certyfikat), obsługi wózka widłowego, a nikt, absolutnie nikt nie przygotowuje nas do najważniejszej i najtrudniejszej roli w życiu, jaką jest bycie rodzicem. Nie ma wymogu odbycia specjalnego (ani nawet podstawowego!) przygotowania, nie dostajemy też instrukcji, jak zająć się dzieckiem. Czasem uczęszczamy do szkół rodzenia, co często i tak mało ma wspólnego z realnym życiem, bo przebieranie bobasa w śpioszki, nijak ma się do ubierania noworodka. Co z tego, że Pani powie nam, że najlepiej jest karmić dziecko piersią, kiedy tuż po urodzeniu nie wiemy jak je do piersi przystawić? W konsekwencji, zostajemy sami z maleńkim dzieckiem, ciałem po ciąży, rozhuśtanymi hormonami i zdani na siebie musimy uczyć się metodą prób i błędów, życia w nowej rzeczywistości. To jest piękna przygoda, ale niejednokrotnie bardzo trudna, bolesna i pochłaniająca ogrom energii. I jeśli jeszcze nie jesteście rodzicami, to uwierzcie, nie ma czegoś takiego jak idealne, piękne macierzyństwo. Ale macierzyństwo to też nie rozciągnięty dres, brudne włosy i trzydniowy, rozmazany makijaż. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność… bo to, jak wygląda Wasze życie po narodzinach dziecka, to w ogromnej mierze Wasza decyzja. Dziecko nie jest potworem, ani aniołem. Podobnie, jak Wy. Dziecko, jest po prostu nowym człowiekiem. I tylko i wyłącznie w taki sposób należy je traktować.

Uprzedzając ewentualne komentarze czy polemiki. Nie poruszam tu tematu chorób, dysfunkcji czy innych problemów. Życie niestety pisze nam różne scenariusze, a ja nie mam na ten temat wiedzy ani wykształcenia. Teorii o wychowywaniu, rozwoju i psychologii dzieci jest mnóstwo. Każda ma na swoje racje, badania, zwolenników czy przeciwników. Dokładnie tak, jak jest z innymi dziedzinami. Nie będzie więc moim celem stawiać tu naukowych diagnoz, czy kogokolwiek umoralniać. Będę dzieliła się Wami moją wiedzą, popartą przeczytaną literaturą, artykułami i setkami rozmów, które przeprowadziłam z pedagogami, psychologami i rodzicami. Przede wszystkim, jestem rodzicem i podobnie jak Wy, mam swoje obserwacje. Liczę na to, że Wy także będziecie się dzielić swoimi obserwacjami i będziecie mnie inspirować do tworzenia nowych postów i poruszania ważnych tematów. Chciałabym, żeby moje teksty były kanwą do dalszych rozmów i konstruktywnych dyskusji.

Czekam na Wasze wiadomości, spostrzeżenia, tematy, które chcielibyście poruszyć.

A Ty co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 Comments
  • Majoolka
    16 lipca 2019

    Pięknie napisane! Macierzyństwo to nie tylko piekne zdjęcia na instagramie 🙂 to nerwy które czasem puszczają, to łzy bezsilności ale przede wszystkim ogrom miłości szczególnie kiedy słyszy się słowa: mamuś jesteś najlepsza mama na świecie! Wtedy miekkne 🙂
    Wszystkim rodzicom a Wam szczegolnie Paula tylko pieknych chwil!

    XxX Całusy

    • Paulina Będźmirowska
      16 lipca 2019

      Oj zdecydowanie. Nie ma nic piękniejszego na świecie i dla takich chwil warto żyć 🙂 Buziaki!

  • Ola
    17 lipca 2019

    Wpis krótki a jaki trafny. Wiele daje do myślenia zdanie, że nikt nas nie przygotowuje do bycia rodzicem, a do zawodu czy czasem nawet prostych rzeczy musimy mieć certyfikaty, dyplomy czy porobione szkolenia. Mam dwoje dzieci i to co wiem o ich wychowaniu dowiedziałam się sama bo tego chciałam. Myślę, że powinno się młodym ludziom przekazywać na poziomie szkoły wiedzę choć wprowadzającą w niektóre tematy. Życie młodego rodzica nie raz zaskakuje i pozostawia samemu sobie. Chociażby wspomniane karmienie piersią. Jest wielki bum na to, że to najlepsze dla dziecka, a pomocy w szpitalu z tym tematem często ze świecą szukać. Warto dyskutować na takie tematy. Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów na blogu😊

    • Paulina Będźmirowska
      17 lipca 2019

      Ogromne dzięki. Instrukcji nie ma, a szkoda, że nie mamy możliwości skorzystać z takich profesjonalnych przeszkoleń. Wielu rodzicom ułatwiłoby to trud wychowania, podejmowania decyzji i z pewnością przyniosłoby to ogromną korzyść dla dzieci.Buziaki!

  • Dorota.
    17 lipca 2019

    Jestem mamą dwóch cudnych córeczek. Tak jak napisałaś jest trudno, ale pięknie. Największą ścianą z jaką przyszło nam się zmierzyć to wizyty u lekarzy ( bardzo normalne np. katar,ból nogi czy wysypka) i ich obojętność i patrzenie na nas z wyrazem twarzy mówiącym: o młodzi rodzice, co oni tam wiedzą, znowu panikuja. I zawsze wręcz wpedzanie nas w poczucie winy, że przychodzimy właściwie z niczym ważnym. Czy to nie oni powinni być dla nas, młodych rodziców wsparciem i encyklopedią wiedzy w temacie chorób itp? Oczywiście są fajni i kompetentni pediatrzy czy specjaliści dziecięcy, ale jakoś tak głównie zostaje taki niesmak.

    • Paulina Będźmirowska
      17 lipca 2019

      Oj tak, kiedys tez tak mielismy. Bruno zaksztusil się witaminą D jako niemowlę. Pojechaliśmy do szpitala i zostaliśmy wyśmiani…. szkoda gadać.

  • Aleksandra
    12 sierpnia 2019

    Paulinko, masz 100% racji. Cudownie czyta się Twoje wpisy- są konkretne i bardzo mądrze napisane(najśmieszniejsze jest to ze czytając je słyszę Twój głos jak to mówisz:))) pozdrawiam serdecznie !

    • Paulina Będźmirowska
      12 sierpnia 2019

      hehe troche chodziło o to z blogiem, żebym mogła napisać więcej poskładanych mysli, niż te, przekazywane na story. Wielkie dzieki!

Poprzednia
MWW style #3
Dzieci #1